2 Jednak zanim
poszedłem do szkoły poprosiłem Pomasteza o pomoc w produkcji własnego łuku gdyż
czułem, że będzie mi potrzebny. Z Pomastezem robota szła mi o wiele szybciej i
zręczniej. Mój łuk jest czarny z wyrytym smokiem na gryfie. Gdy dotarłem do
szkoły okazało się, że lekcje walki mieszanej mamy razem z dziewczynami. Nigdy
się to do tej pory nie zdarzyło. Było dużo pięknych dziewczyn, lecz dwie były
doskonałe a przy tym niesamowicie uzdolnione. Pierwszą zobaczyłem Nyrami była
piękna jej cudownie długie czarne włosy, przeuroczy nos z drobnymi piegami i
przy tym smukła jak sarna. Gdy ją zobaczyłem oniemiałem. Trener zarządził
trening strzelecki. Nyrami miała piękny łuk cisowy delikatnie zdobiony koloru
błękitnego. Sam całkiem nieźle strzelam pomyślałem. Trener ustawił nas w parach
chłopak z dziewczyną los tak chciał, że byłem w parze z Nyrami. Uśmiechnąłem
się do niej, lecz ona odpowiedziała wzrokiem pełnym skupienia i determinacji.
Celem było trafienie w jabłko podrzucone w powietrze przez trenera. Z każdym
trafieniem trener odsuwał się dalej i dalej aż do jabłka nietrafionego przez
jedną osobę z pary. Zazwyczaj po 200-300 metrach pary kończyły. Stwierdziłem,
że moja granica to 400-500 metrów Nyrami nie wyglądała na osobę, która ma tyle siły,
aby strzelić na taką odległość. Nie mogłem oderwać od niej oczu była tak
piękna. Potrząsnąłem głową i pomyślałem chłopie skup się. I zaczęło się Nyrami
strzelała pierwsza później ja w drugie jabłko.
100, 200, 300, 400 metrów poszło bez przeszkód popatrzyłem na
nią z zdziwieniem. Na jej ustach znajdował się zagadkowy uśmieszek. Próba 500
metrów patrzę a Nyrami bez jakiegokolwiek wysiłku napięła cięciwę łuku i
trafiła prosto w jabłko. Jak to jest możliwe pomyślałem, ale nic moja kolej.
500 metrów spore wyzwanie nic skupienie wdech i wydech. Jabłko poleciało w
powietrze trafiłem nie wiele brakowałoby abym chybił, ale trafiłem. Starałem
się ukryć jak bardzo jestem z siebie zadowolony. Spojrzałem na Nyrami a na jej
ustach cały czas ten sam zagadkowy uśmieszek wręcz zalotny. 600 metrów poszło
miej więcej jak 500. Trener wyraźnie zadowolony z rywalizacji przeszedł od razu
na 800 metr. Patrzyłem z nie dowierzaniem jak Nyrami przymierza i trafia w
jabłko bez pudła w sam środek. Ledwo się powstrzymałem by nie krzyczeć. Kobieto
jak to zrobiłaś?! Moja kolej napiąłem cięciwę i chybiłem, ale i tak byłem z
siebie zadowolony ta kobieta była niesamowita. Nyrami krzyknął Trener.
Spojrzałem w jego stronę stał w odległości ponad kilometra, bo tylko do 1
kilometra była odmierzona odległość. Wyrzucił jabłko a Nyrami jak by nigdy nic
bez jakichkolwiek emocji napięła łuk i trach jabłko upadło z strzałą w środku.
Spojrzała się na mnie aż mi ciarki przeszły po plecach. Podeszła do mnie już myślałem,
że będzie ze mnie szydzić a ona wybuchła słodkim śmiechem i wyciągnęła do mnie
rękę. Hej jestem Nyrami. David odpowiedziałem podając jej rękę miała niezwykle
delikatną dłoń. Gdy nasze ręce się spotkały ciarki mi przeszły. Świetnie
strzelasz powiedziała. Ja świetnie strzelam proszę cię jesteś genialna gdzie
się tego nauczyłaś? Trochę treningów i też tak będziesz potrafił. Nie wierze
nikt nie strzela tak dobrze jak ty. Może odpowiedziała cały czas się cudownie
uśmiechając. Powiedz, dlaczego się tak uśmiechałaś od 500 metra. Bo dawno nie
miałam tak dobrego rywala. Trener skończył zakończył zawody i zaczynał znów
dzielić dziewczyny i chłopaków na dwie grupy, bo mu się porozchodzili. Spotkamy
się po zajęciach spytałem. Pewnie kończę o 15 spotkamy się przed akademią ok?
Świetnie odparłem. Przez cały dzień posyłałem jej ukradkowe spojrzenia i często
okazywało się, że ona w tym samym momencie patrzyła na mnie i gdy nasze oczy
się spotykały czarująco się uśmiechała. Zaczęły się treningi walki ostrzem. Z
moimi nowymi ostrzami nie miałem problemu z żadnym przeciwnikiem widok
dezorientacji na ich twarzy, gdy widzieli moje ostrza była bezcenna. Tego dnia
wymyśliłem ich nazwy Strach oraz Pożoga. Trener rozpisał pojedynki w postaci
turnieju przegrany odpada. Gdy czekałem na moją następną walkę postanowiłem zobaczyć,
co się dzieje u dziewczyn. Trwał tam identyczny turniej. Wtedy pierwszy raz
zobaczyłem Karmen była również niesamowicie piękna była blondynką trochę wyższą
od Nyrami i była lepiej zbudowana pod względem tężyzny fizycznej, lecz była
przy tym również smukła i niesamowicie kobieca. Miała pięknie zdobiony półtora
ręczny miecz z kolorze szkarłatu. Patrzyłem na jej cudowne płynne ruchy z
gracją wykonywała każde parowanie i każdy cios. Miała bardzo ciekawy strój
wyglądał jak by był wykonany ze skóry jelenia. Buty spodnie koszula
naramienniki idealnie dopasowane podkreślały jej niesamowitą figurę. Walczyła z
dwa razy potężniej zbudowaną od siebie przeciwniczka, która posługiwała się
olbrzymim mieczem dwu ręcznym. Ciosy były niezwykłej mocy. Karmen parowała te
ciosy tak, że ześlizgiwały się na bok po jej mieczu nie władając w to dużo
wysiłku. Pomyślałem, że to niezwykle inteligentna dziewczyna nie opiera się jak
większość ludzi na swoich zaletach, ale również szuka słabszych stron u
przeciwników i je wykorzystuje. Przeciwniczka Karmen bardzo się wysilała, ale
taktyka Karmen przynosiła skutek. Przy następnym ciosie Karmen wykonała obrót
jej przeciwniczka użyła zbyt dużo siły i zanim zdążyła wyciągnąć miecz z ziemi
Karmen trzymała już swój miecz przy jej szyi. Przyszła kolej na mój kolejny
pojedynek trener mnie wołał. Obróciłem się na moment by zapamiętać wygląd
Karmen a spotkałem jej wzrok utkwiony we mnie. Pobiegłem na moją walkę, bo
trener zaczynał się wściekać. Czekał na mnie dobrze zbudowany chłopak z dwoma długimi
sztyletami. Nazywał się Dzierzan był pewny siebie od razu rzucił się na mnie
musiałem szybko unikać jego ciosów i blokować wpadł tak jak by w furię. Jego
błąd polegał na tym, że przestał myśleć poddał się emocjom nie przemyślał swoich
ataków i to dało mi przewagę. Gdy zmęczenie spowolniło jego ciosy wykonałem
skok wspomagany skrzydłami i kopnąłem go w podbródek. Zaskoczenie na jego twarzy,
gdy się podnosił z ziemi było bardzo satysfakcjonujące nie dałem mu odetchnąć
od razu ponowiłem ataki. Widać było determinacje na jego twarzy, ale była to
kwestia czasu, kiedy wygram ten pojedynek wytrąciłem mu jednym ostrzem sztylet
wykonując piruet podciąłem mu nogę z hukiem upadł na ziemię. Gdy chciał
podnieść się z ziemi czekała go nie miła niespodzianka na jego nadgarstku
trzymałem swoją nogę uniemożliwiając mu atak a moje szmaragdowe ostrza czekały
nad jego szyją. Ależ był wściekły gdyby nie trener pewnie od razu by się na
mnie znów rzucił. Był bardzo wymagającym przeciwnikiem, ale dałem sobie rade.
Trener zarządził godzinę przerwy. Więc poszedłem pod moje ulubione drzewo i
zacząłem jeść drugie śniadanie. Nagle usłyszałem, że ktoś się skrada za
drzewem. Wspiąłem się bez szelestnie na drzewo nie używając skrzydeł, bo robią
lekki hałas, ludzie może by nie usłyszeliby szelestu skrzydeł, ale Angels na
pewno. Zaczaiłem się między gałęziami i zobaczyłem. Nyrami rozglądała się chyba
mnie szukała. Ładnie to się tak skradać zapytałem. Odwróciła się do mnie, na
ustach miała ten uśmiech, który mnie tak rozbrajał. Chciałam się przyłączyć do
drugiego śniadania mogę? Pewnie powiedziałem sfruwając delikatnie z drzewa. Tu
jest bardzo wygodnie. Usiadła obok mnie i zaczęliśmy jeść. Czułem się bardzo
szczęśliwy rozmawialiśmy na różne tematy jak normalni nastolatkowie. Mieliśmy
wspólne poglądy upodobania. Położyliśmy się na ziemi i oglądaliśmy chmury.
Przerwa się kończyła wstaliśmy z ziemi i zaczęliśmy iść w stronę ośrodka. Nagle,
gdy byłem obrócony w jej stronę potknęła się i wylądowała w moich ramionach
podniosła swoje cudowne oczy i spojrzała w moje. Wtedy zabrzmiał róg
oznajmiający wznowienie zajęć. Przepraszam powiedziała lekko zawstydzona i
pośpiechem odleciała. Też się powinienem zbierać, ale stałem jak by mnie
zamurowało. Gdy zniknęła mi z oczu dopiero sobie uświadomiłem, że muszę lecieć
na lekcje. Gdy dolatywałem na miejsce widziałem, że trener jest wściekły. Ile
można czekać na ciebie David? Przepraszam trenerze, co teraz robimy? Trener
uśmiechnął się czeka cię jeszcze jeden pojedynek. Spojrzałem na ring a tam
oparta plecami o jeden z narożników czekała na mnie Karmen. Dziwne tak jak
Nyrami też patrzyła na mnie z uśmiechem tyle, że ten uśmiech był drapieżny.
Rozciągnąłem się szybko Karmen zrobiła to samo. Na ringu nasza walka była
bardzo pasjonująca długie wymiany uniki parowania kontry. Widać było, że jest
najlepsza z grupy dziewczyn. Miałem kilka momentów, kiedy mogłem uderzyć, ale
były to ułamki sekund i nigdy nie mogłem się zdecydować w odpowiednim momencie.
W głowie cały czas mi huczało walczysz z Kobietą nie przeginaj. Nie mogłem
wymyślić żadnego sposobu na jej pokonanie. Ona tak samo nie potrafiła tego
dokonać. Moje piruety przeplatane z jej unikami to wszystko, na co mogli
popatrzeć widzowie. Trener był mimo to zadowolony. Nagle dostałem olśnienia
muszę ją zmusić do obrotu. Nie wykonywała tego manewru gdyż przeszkadzałyby jej
wtedy włosy zasłaniając oczy. Szybko zrealizowałem mój plan w życie zacząłem
zadawać ciosy pod takim kontem, że piruet był najodpowiedniejszą obroną. Gdy po
kolejnym ciosie wiedziała, że nie ma tego wyjścia wykonała piruet na to czekałem
podstawiłem jej niewinnie nogę i upadła. Miecz odtoczył się na bok po za jej
zasięg. Trener oznajmił moją wygraną. Pomogłem Karmen się podnieść. Dla was za
zwyciężenie turniejów waszej płci. Możecie resztę dnia spędzić na regeneracji
zacznijcie może od kąpieli oznajmił trener. Oczywiście każdy osobno. Po
prysznicu poszedłem trochę popływać na basenie. Okazało się, że Karmen też tam
była. Spytałem mogę się do niej dołączyć? Pewnie jestem Karmen powiedziała.
Miło cię poznać jestem David. Świetna walka. Dzięki odpowiedziała sprytnie mnie
wykończyłeś i masz ciekawe ostrza. Sam je wykułem także sam je zaprojektowałem
i widzę, że tak jak ja też swoje ostrze zabierasz zawsze ze sobą. Twoje ostrze
też jest nie zwykłe. Tak moje ostrze zostało wykonane dawno temu przez mojego
ojca dla mojej matki. Teraz walczę nim ja. A co z twoją matką? Nie żyje tak jak
ojciec Zostali zabici. Przykro mi powiedziałem nie miałem pojęcia. Nie szkodzi
to nie twoja wina. Ci, którzy są za to odpowiedzialni zapłacą mi za to. Jedynym
śladem, jaki mi to nich pozostał to broszura salamandry, którą upuścił jeden z napastników,
kiedy napadli na moją matkę i mojego ojca. Gdy mi pokazała broszurę, którą
nosiła na szyi. Serce mi zabiło szybciej taki sam znak mieli wojownicy, którzy
napadli mnie i Pomastez. Opowiedziałem jej o tej walce, widziałem płomień w jej
oczach pomyślałem dobrze, że mam ją po swojej stronie. Czas mijał a my
rozmawialiśmy o szczegółach tego, co zdarzyło się, gdy Karmen była mała oraz o
mojej nocnej walce. Stroje się zgadzały tylko tym razem nie było broszur na
szyi. Pewnie zrezygnowali z nich jak okazało się, że ktoś jedną z nich zgubił.
Karmen mówiła, że od śmierci rodziców salamandry aż do teraz się nie pokazały.
Postanowiliśmy dowiedzieć się, kto za tym stoi i dać im nauczkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz